Ojcze, mój ojcze, drogi rodzicielu,

i cóż mi zbroje twe świetne?

W nich to przyjaciel mój ginie.

I cóż mi, matko nieśmiertelna Boża,

że sławę do dom przywiozę zza morza,

gdy w strasznym zyskałem ją czynie.

Kogom ukochał, w krwi przede mną leży,

przyjaciel jedyny miły.

Kogom czcić pragnął i duchem doścignął,

ręce go mściwe zabiły.