Widzicie tam, w oddali

tę postać? Idzie przez odmęty,

stęskniona idzie ku mnie.

Gwiazd wlecze orszak święty,

uśmiecha się ku mnie z fali. — —

Jestem dotknięty chorobą tęsknoty.

Dopokąd jeszcze świeci się dzień złoty,

to w blasku światła i w złocie promieni

tłumi się żałość i lice rumieni,

i garnę się na wojnę.