na żelaznych wrzeciądzów zapory.

Jakób powstał i oczy otwarte

dłońmi przetarł i podniósł się skory

i dzban, gdzie oliwy zawarte,

ujął w dłonie, napełnił zeń czarę.

Na wezgłowie wylał na ofiarę,

na ów kamień, gdzie czas prześnił spory,

owo miejsce Bethel, gdzie miał leże.

A już przyszli ku miejscu pasterze.

PASTERZE