gdy byłbym klęknął, — już goreje lico....

Naraz On! — poznał, — o wiekowa męko! —

stał z podniesioną wciąż do krzyża ręką,

XXVIII

ale nie kreślił znaku, — stał w milczeniu,

z oczyma w jakąś straszną dal pozamną,

jakbym w tem Jego nie istniał widzeniu,

przepaść otwierał straszliwą, rozłamną

pośrodku nas obydwu, — w rozdwojeniu

tem głębiąc moją duszę jako kłamną....