XXXI

Kazałem ptaki puścić, by pożarły

a potem siec rózgami i rozgonić; —

a tu mnie mówią, — że się lekko wsparły

na trupie, — i że jakby chciały bronić

przystępu; że wszérz skrzydła rozpostarły

strzegąc, by żadnej części nie uronić;

że ich nie śmiano tłuc: — już gniew mnie budzi;

bardziej mi było ptaków wstyd niż ludzi.

XXXII