pył gęstwą wszystko zasnuwa.
Skoczyłem i jego w pół-pierś chwytam prawie;
o dziecko, krwią się zapluwa!
Bez tchu, — w moim ręku, przewisły, omdlały
a usta mu jeszcze od wołań tych drgały:
«chcę z wami»! — i czuję, że łzami się dławię.
LIV
I synam do piersi przytulił przy zbroje
i zerwę się duchem w gęstwiny
i tulę i niosę przez sośnie nad zdroje,