Jak sztuka jest sztuką moją,

melodię słyszę choralną,

jak rosną w burzę nawalną,

w gromy i wichry się zbroją.

W gromach i wichrze szaleją

i gasną w gromach i wichrze —

w mroku mdlejące i cichsze —

już ledwo, ledwo widnieją —

znów wstają — wracają ogromne

olbrzymie, żyjące — przytomne.