boleść ta w jej twarzy — zamglone

jej łagodne oczy — ozdobione

zaledwie widzialnymi łzami

zdały się jak szafiry oprawne perłami,

że trzeba było tylko — choć jedno wzruszenie

więcej — jednego ruchu powiek, żeby to cierpienie,

co w głębi duszy tkwiło przytłumione

wybuchło naraz w rzewny płacz zmienione,

taką widziałem wtenczas smutną. — Wina zwoje

jakoby pochylały się nad nią płaczące