zerwał się silniej — liściem niepamiętny

musnął po twarzy ją — nadto natrętny

dotknął ust — a czytaną mnie kartę przewrócił.

Nie zgadłem czy dlatego, że ją śmiały zbudził

z marzeń jej drogich — czy może wspomnieniem

dawnym rozranił serce: — dosyć, że westchnieniem

pierś się podniosła — jedna łezka się stoczyła

po licu bladym...

A że pozwoliła

u stóp mi swoich siedzieć — więc patrząc w jej oczy —