Nad Morskiem Okiem1
Nad Morskim Okiem! — jakże ci zazdroszczę,
że tam stoicie w zimnie, ostrym wichrze,
w powietrzu świeżych barw — gdy ja tu poszczę,
patrząc na kurhan4 w sinej mgle — za szybą.
I dnie przechodzą ciche — coraz cichsze,
chyba, że myśl jak wichr5, przeleci nad sadybą6,
napełni pokój szum — i naraz zgłuchnie —
a potem cisza znów — i pióro skrzypi,