Za drugą wiosną wrócę znów.

Tu przystanęła zapłoniona,

Z objęć się matki uchyli;

przejrzysta kryje ją zasłona,

a w zadumanej jej postawie

widać, że łzami mówi prawie;

a z ócz i czoła to zgadywać,

że jakąś tajemnicę sili,

którą kazano jej ukrywać.

Łzy te, co jej do ócz się cisną,