schylony w karty księgi patrzę,

od kart tych patrzę w wód rozwoje,

z ksiąg karty rzucam w fale twoje,

o morze, morze, wód olbrzymie,

a tylko fal powrotne rzuty,

w czas wód rozgwaru, w wód skłębieniu,

na brzeg rzucają, kędy2 siedzę,

z ksiąg, co przepadły w zapomnieniu,

wydarte z kart tych moje imię,

nic więcej tylko własne imię.