dzisiaj w koronkę zdarte, płowe,

gdy je niejedna plama plami,

świecą jak pełne gwiazd rzeszoto.

Więc trzebaż było, abym wszystko stracił,

bym myślą się wzbogacił.

Więc trzebaż było, żebym wszystko zdeptał;

przez zgliszcz, przez gruzy zyskał władzę;

by duch mi mój wyszeptał

IDEĘ, którą innych poprowadzę.

Płaszczu z purpury, — gronostaje, puchy: