Lecz Geniusz, który przy nich stał,

z ręką nad nimi podniesioną,

porzucił był ich już,

ku innym idąc, innych dusz

władzę w swą biorąc dłoń święconą.

KAZNODZIEJA

Bracia, orzeł zakrył moje oczy,

skrzydłami mię po oczach uderzył.

Mrok przed moimi oczami

i strach we mnie,