Właśnie to samo mówiłem!...
Danton piorunuje ich obu zaciekłym spojrzeniem.
DANTON
Tak jest! Philippeaux ma rację: Comsalu52 naruszać nie można... na razie. Dlatego, przyjaciele, nie będziemy go atakować wprost — lecz pośrednio poprzez Komitet Bezpieczeństwa. Plan kampanii mam gotowy. Bourdon: jutro otworzysz ogień. Żądaj ścisłej rewizji personelu w Comsurze53. Musisz osiągnąć aresztowanie ich głównego agenta, Hérona.
O, przyjaciele — nie tak łatwo despotyzm zdławi nasz głos. Lud nas popiera — bo wie, że w nas Wolność znalazła ostatnich obrońców. — Odwagi, towarzysze!
BOURDON
mruczy
Tak, odwagi... my mamy się narażać, atakować Komitety w oczy... a on sam, jak się raz kiedyś odezwie w Konwencji... to stale w myśl tychże Komitetów.
DANTON
mruży oczy