Zawieszenie. Patrzą na Robespierre’a.

BARÈRE

Cóż to panu? Modli się pan?

ROBESPIERRE

prostuje się i przechyla ku poręczy. Opuszczona na stół ręka chwyta jakąś kartkę i zaczyna ją torturować. Odzywa się do sekretarza, głową delikatnie wskazując drzwi

To, co teraz powiem, nie należy do protokołu.

sekretarz znika momentalnie. Coś w jego twarzy i ruchach zwraca uwagę Robespierre’a nawet w tej chwili. — Gdy się drzwi zamknęły

Kładę karty na stół, koledzy: w rzetelność Dantona — nie wierzę sam.

szmer agresywnego zdziwienia

GŁOSY