Strachu, przyjacielu. Najzwyklejszego strachu. Ale dziś nabrałeś nowej otuchy, co? Odważysz się znów chwycić za pióro?
CAMILLE
Danton: na takie żarty nie pozwalam nawet tobie.
DANTON
chwyta go wpół i ściska
Co, nie pozwalasz?! ściska mocniej Jeszcze nie pozwalasz?
CAMILLE
umiera
Mm-n-mm... oj!
Danton uwalnia go, lecz przytrzymuje za ramiona.