z drugiej strony Bourdona

Wiwat Bourdon! Niech żyje pogromca Comsuru! — Hej, Camille...

Porozumiewają się i znienacka podnoszą zwycięzcę. Bourdon, nie przygotowany, chwieje się i protestuje. Camille słabnie ze śmiechu.

CAMILLE

ugina się

Oj!... — Hop, Bourdon — nie mogę. — Uff!

rzuca się na fotel i wachluje chusteczką

DANTON

pomógł pogromcy zleźć; ściska mu obie ręce

Kolego: przez moje usta dziękuje ci Francja. Tobie zawdzięczamy pierwsze wielkie zwycięstwo: tyranii Komitetów zadałeś ranę, która się nie zagoi.