Hałasu nie ma. Usłuchano zatem. Możemy tu poczekać.
VADIER
na punkcie miłości własnej istna mimoza
Coś tobie też już Dantona żal, jak widzę?
BILLAUD
Francji mi żal. Stroić żarty na temat tak groźnego dylematu, to — nikczemność.
Vadier czerwieni się jak indyk, lecz powrót samozwańczych delegatów przecina ledwo nawiązaną sprzeczkę.
ROBESPIERRE
znużony siada z satysfakcją
Uff! — No, to by było załatwione. — Ach, przyszliście też?