Cóż to?!...
SAINT-JUST
Maxime — nie idź do niego! Broniłeś go — z pobudek nie tylko politycznych — do skandalu. Nie uratujesz go, a...
ROBESPIERRE
Saint-Just, co tobie do tego?...
SAINT-JUST
Powiedzieć ci? — Boję się o naszą sprawę. Maxime: twoje męskie zaślepienie gorsze od mojej młodzieńczej głupoty. Czyż ty go nie znasz?! To kokota, nie chłopak, ten Desmoulins! Myślisz, że będzie słuchać, co do niego mówisz? Zacznie się tobą bawić, sypać frazesami, stroić wzniosłe miny. Ty zaś będziesz patrzyć bezsilny, jak się to szczenię z niepowstrzymaną konsekwencją głupoty pcha pod koła. Na tej torturze, miły mój, wyśpiewasz wszystko! Byle go nareszcie przebudzić... wydasz swój plan i uprzedzisz całą szajkę. Robespierre wzrusza ramionami
Maxime — Maxime — niech ci wystarczy ten już półroczny flirt ze... zdradą... stanu!...
ROBESPIERRE
łagodnie