Za kogo ty mnie uważasz, Saint-Just... za kobietę? Ja bym miał zdradzić tajemnicę rządową... z wzruszenia?! Wiesz: chciałbym się oburzyć na twoją niedyskrecję, lecz za taki absurd doprawdy trudno się gniewać. — Bądź zdrów, przyjacielu.
SAINT-JUST
Psst! Więc jutro po południu chcesz nas zwołać? Czemu nie rano? Czemu nie dziś w nocy?
ROBESPIERRE
obejrzał go sobie powoli, systematycznie, od fryzury po trzewiki. Następnie
Car tel est mon bon plaisir.66
Wychodzi ścigany smutnym uśmiechem przyjaciela.
ODSŁONA 5
U Desmoulinsa. Lucile, 22 lata, siedzi przy lampie i szyje; Camille wbiega zły, zrzuca płaszcz i kapelusz, pada na sofę i przybiera zdeprymowaną pozę.