CAMILLE

otrzeźwiał nagle — siada

Ech, bo Robespierre jest obłąkany. Zdaje mu się...

LUCILE

Dziecko, a powtórzże mi nareszcie treść rozmowy!!

CAMILLE

po krótkiej pauzie

Widzisz, tego ja właściwie... nie zrozumiałem. Nie było wyraźnie słychać. Jednym słowem: ja się w tej gmatwaninie już wyznać nie mogę. — Nie, ja nie jetem dobrym politykiem. — Ale co tam! Jestem wielkim poetą; a to chyba więcej znaczy... prawda Loulou?

LUCILE

blada z niepokoju