CAMILLE
Na taką potwarz nie możesz zezwolić, Danton!
Uśmiechy, delikatne potrącenia. Chabot kraśnieje stopniowo i zaciska pięści.
DANTON
zamyślony
Tak jest. widzi uśmiech Fabre’a Ty, Fabre, należysz oczywiście do nas — wiadomo przecie, że nie otarłeś się nawet o to fał... tę sprawę. — Za to zwraca się do Chabota bardzo mi przykro, ale pan, ci dwaj Żydzi etc. jesteście nam przecież najzupełniej obcy...
napięcie
CHABOT
podnosi się z wolna, trzęsąc się z pasji
Ob-cy!!! A kto nas do Batza sprowadził? — Kto pomyślał pierwszy o szantażu?! — Kto nas namówił do udziału w fałszerstwie?!! Kto?!! — A teraz chcą się nas wyprzeć jeden z drugim!!!