Oczywiście. To nie miało sensu.
LUCILE
Tłukłam się do drzwi wszystkich sędziów, oskarżyciela, prezydenta. Nie przyjęto mnie nigdzie. Na nic pieniądze, prośby, upór: gładka ściana i koniec!
LOUISE
Właśnie.
LUCILE
Ostatnia moja nadzieja, to Robespierre. Dlatego tutaj przyszłam. Panią wpuszczą do niego, bo nikt pani nie zna; ja wśliznę się za panią. — Staniemy przed drzwiami i nie ruszymy się z miejsca, nim nam nie ulegnie. Jeśli spróbuje nas wyrzucić albo odejść — przebiję się sztyletem w jego oczach. — Camille kochał go bardziej niż mnie... Prędzej: proszę się zebrać. — Niech pani nie bierze pudru!
LOUISE
spokojnie
Przed wrogiem Dantona nie upokorzę się za żadną cenę.