LUCILE
Nareszcie mężczyzna! — Słuchaj pan: jeśli Danton padnie, to Konwencja będzie zdana na łaskę Komitetu — a Komitet na łaskę Robespierre’a, który przecież wymusił ten proces. Czyż nie tak?
LEGENDRE
Tak, i właśnie...
LUCILE
Więc trzeba temu przeszkodzić!
LEGENDRE
Otóż to. Słu...
LUCILE
Posłuchaj mnie pan naprzód! — Legendre, pan umie zabijać... Legendre aż poskoczył naturalnie, jako rzeźnik — niechże się pan dziś w nocy zaczai na Robespierre’a i zabije go! Legendre cofa się oniemiały — potem uśmiecha. Louise wstrząsa powoli głową wpatrzona w stół On wraca nad ranem — ulice puste — nikt się nie dowie, że to pan — a Francja cała odetchnie! — Byle nie zwlekać: dziś w nocy! — Legendre, uratuje pan ojczyznę!!