OBYWATEL III
Ależ! Jeszcze ani się nie zaczęło!
na lewo:
Fouquier wchodzi, czerwony, spocony, zły.
z głębi:
GŁOS DANTONA
przerwał cudzy przesłuch. Odtąd przerywa coraz częściej.
...kategorycznie odmawiamy, dopóki tu nie staną nasi...
Następnie: poparcie tłumu — który, jak na igrzyskach, z ożywienia popada w histeryczną rozwiązłość — krótkimi, podniecającymi okrzykami, na przykład: „Otóż to! — Masz rację! — Dobrze mówi! — Dalej! Nie daj się! — Słusznie! — To ich prawo!’’
Oczywiście przy zamkniętych drzwiach nie słychać słów, lecz mimo gwałtowności poparcie nie przybiera agresywnego charakteru: brak poważnej politycznej orientacji; brak namiętnego oburzenia, tej magicznej dźwigni wszelkich masowych poruszeń. Krótkie starcie między Dantonem — wspieranym przez Héraulta, Desmoulinsa i Westermanna — a dobitnym, lecz jeszcze spokojnym, głosem Hermana.