ELÉONORE
Więc do jutra, Maxime.
Żegnają się skinieniem. W drzwiach Eléonore mija się z Barèrem i Fouquierem.
BARÈRE i FOUQUIER
Dzień dobry.
ROBESPIERRE
zapina ostatni guzik. Nie podnosi oczu
Witajcie. Cóż tam? odrywa nareszcie oczy od rękawa i patrzy na gości. Podają sobie ręce O, pan, Fouquier? Jeśli się nie mylę, spotykamy się prywatnie po raz pierwszy. skinienie potwierdzające oskarżyciela Usiądźcie. siadają. On stoi przed nimi, badając swe pończochy i trzewiki. Odkrywa plamę tuż nad kolanem, bierze więc szczotkę i czyści, mówiąc Barère, dobrze że pana widzę. Proszę szepnąć Komitetowi Bezpieczeństwa, aby zwrócono szczególną uwagę na więzienia. Aresztowanie Dantona musiało podziałać na innych jak dzwon na trwogę. Z pewnością organizują się i spiskują. A nam już właśnie tylko brak powstania więźniów politycznych w stolicy.
BARÈRE
nieśmiało