na wznak, z rękami pod głową — nagle półgłosem
Danton.
DANTON
skostniał. Po sekundach bez tchu, nienawistnie
Czego sobie pan życzy?
PHILIPPEAUX
Podejdź pan. Nie chcę krzyczeć.
DANTON
dusza mu się rwie do towarzystwa — podchodzi
Panie, mówiąc do mnie powala sobie pan usta.