HÉRAULT

Nic dziwnego, że zazdrości Dantonowi sławy — on, co Maratowi zazdrościł pogrzebu!

Śmiech i protest wybuchają ostrzejszą nutą.

FOUQUIER

uderza teką w stół, gdyż Danton znów usta otwiera

Danton! Straciliśmy trzy dni przez pańskie puste krzyki, pomruk aprobacji drugiego rzędu jeśli nie chcesz odpowiadać — milczże pan nareszcie!

Agenci zamieniają spojrzenia; duszna cisza oczekiwania powraca.

DWA GŁOSY

Hola! On ma prawo gadać! — Nie przerywać oskarżonym!

Niecierpliwy syk o ciszę onieśmiela protestujących.