szarpie go

Głupcze! A bądźże cicho! Nie ośmieszaj się!!

CAMILLE

prawie niesiony w powietrzu

Aeech... bydlęta, świnie, nie ludzie!!

FABRE

podnosi się i przeciąga, ziewając

No, prześwietny sądzie — pozwól, że się wykluczę sam.

Tłum cichnie i uważa, ubawiony. Potem wyraża każdemu wesołe uznanie.

HÉRAULT