FABRE
zamyślony
Po mnie zostaną nazwy miesięcy — i parę komedii133. — To mało, ale przecież coś.
CAMILLE
podczas gdy mu ręce wiążą
A po mnie — po moim talencie, największym w dzisiejszej Francji — zostanie co? — Szmata brukowa! do Dantona, tuż nad nim, tonem prawdziwszym niż zwykle Ukradłeś mi talent, ukradłeś mi życie, aleś skradzionych skarbów nie umiał nawet użyć! — Przez ciebie straciłem honor; przez ciebie umieram tak młodo; przez ciebie ginie Lucile; przez ciebie, pusty bałwanie — przez ciebie odtrącił mnie Maxime! — A cóż za korzyść z tylu ruin, choćby dla ciebie jednego? Nic! Zero! Zniszczenie i kwita! — Tyś nawet swoje łotrostwo spartaczył!
DELACROIX
No — on się potrafił jednak pokaźnie obłowić. To już coś znaczy... chociaż teraz i jemu nie lepiej. nachyla się stopniowo nad nieruchomym Dantonem Ciężko leży na żołądku życie zmarnowane — życie zakłamane — życie zgniłe na pniu, co, Danton? — Oj, gdyby tak można było siebie zwymiotować!
DANTON
pod nadmiarem szyderstwa dźwiga się nagle