SAINT-JUST
Musisz się zatem postarać, by mi Komitet już na jutro tę misję powierzył. No...
ROBESPIERRE
A w dodatku nie śmie przeczuwać, że pomysł ode mnie pochodzi...
zamyśla się z wolna
Sprawować władzę dyktatorialną, lecz tak — aby się nikt nie spostrzegł!...
Ulega komizmowi sytuacji i wybucha śmiechem, serdecznym i zrozpaczonym równocześnie.
SAINT-JUST
ożywiony
Widzisz, Maxime, dlatego tak niechętnie cię opuszczam. Przecie twoja obecna sytuacja nie da się utrzymać. Dłużej jak przez parę dni nie zdołasz ukrywać swych funkcji absolutnego monarchy. — Tymczasem kara śmierci za samą propozycję nadania władzy naczelnej — to nie żarty. Pomyśl tylko, jak tych twoich znużonych siedmiuset kolegów, których teraz przyciśniesz terrorem — będzie czyhać na lada pretekst, by cisnąć w ciebie bombą oskarżenia o uzuparcję władzy. A to broń niezawodnie śmiertelna.