Francję trzeba by zasypać tysiącami energicznych komisarzy, inteligentnych i moralnie dojrzałych. Tymczasem ludzi, którym by można powierzyć materialny i duchowy dobrobyt jednego choćby departamentu — jest kilku zaledwie. Głupota na stanowiskach odpowiedzialnych wyrządza wszędzie katastrofalne szkody: emisariusze samej Konwencji grasowali po zbuntowanych prowincjach jak dżuma; zamiast zaradzać złemu i zjednywać ludność — utwierdzali ją w zaciekłym oporze. Lyon, Bordeaux, Nantes są spustoszone...

Och, móc być sprawiedliwym... raz jeden pozwolić sobie na ten luksus, i wysłać Fouchégo z Collotem na szafot, za Lyon!!142 — Wiem, że nie mogę... lecz na myśl o tym skatowanym mieście — tracę chwilami kontrolę nad sobą. Złośliwe kretyny, jeden z drugim... a takich wszędzie najwięcej!

Klęski gospodarczej uniknęliśmy dotąd — ale to nie dobrobyt. zatrzymuje się przy oknie. Zmienionym głosem — A czasu tak straszliwie mało...

SAINT-JUST

uderzony, odwraca się nagle. Cicho, bez nacisku

Czemu? — Jesteś przecie młody...

ROBESPIERRE

znów roztargniony i zmęczony

Czemu? — Tego nie wiem. Ale wiem, że tak jest.

SAINT-JUST