niewyraźna drobna postać w bieli
Czego chcesz?
DANTON
Czemuś mi znowu świecznik zabrała? Potrzeba mi światła. Louise idzie po światło; stawia je na stole i chce odejść. Danton chwyta ją niespodziewanie za obie ręce i przyciąga ku sobie Louison... przepraszam cię. obejmuje ją ramieniem Widzisz, jedyna... mam tyle zgryzot w ostatnich dniach, tyle niepokoju — że czasem wybuchnę; a potem mi żal. Nie gniewaj się na mnie.
chce ją pocałować
LOUISE
odpycha się od niego
Nie gniewam się, tylko daj mi spokój.
DANTON
A to co znowu? Przepraszam cię za bagatelę niby za Bóg wie jaką krzywdę, a ty mnie odpychasz jak zarażonego?! Dość już raz tej wiecznej komedii!