przyciska ją ciasno do siebie
LOUISE
patrzy mu w oczy od dołu
Może mnie uderzysz? To jedno z twoich praw.
DANTON
mięknie nagle; z smutnym śmiechem
Należałoby ci się, Bogiem a prawdą... przyciska ją do siebie mniej ostro a czulej Cudu mój kolczasty: wiem, że jestem paskudny jak sam diabeł... z pewnym trudem, nienaturalnie pobieżnie i wiem, że mnie nie kochasz... ale wstydu ci nie przynoszę, jedyna. Być żoną Dantona, dziecko, to nie byle co — poczekaj trzy dni jeszcze, a przekonasz się... ile wart ten twój poczwarny mąż... ujmuje twarz jej w obie ręce; cicho, intensywnie Louise... chcę cię widzieć panią całej Francji.
LOUISE
drgnęła przerażona; nuta plebejskiego rozsądku w jej okrzyku
Czyś ty oszalał?!!