Nie szarp mnie! Nie wiem!

DANTON

zmrożony, bardzo łagodnie

Wybacz, kochanie — idź, śpij spokojnie.

Puszcza ją, całując we włosy tak delikatnie, że ona nie czuje dotknięcia. Stojąc zamyślony przy stole, poprawia krawat wśród grymasów. Słychać czyjeś skrzeczące buty na schodach. Danton prostuje się w nowym napięciu.

WESTERMANN

wchodzi bez pukania, niezgrabny, jakby lekko oszołomiony

Dobry wieczór.

pada na fotel, ale dźwiga się na widok karafki na stole

DANTON