Koło godziny wpół do siódmej przyciskał taster110 u dzwonka do mieszkania przy ul. Lipowej l. 23 na I piętrze.

Otworzyła mu zgrabna, czarnooka pokojówka. Uchylił kapelusza.

— Pani w domu?

Dziewczyna zawahała się.

— Jaśnie pani dzisiaj nie przyjmuje — odpowiedziała z przymusem.

Wówczas podał jej wizytówkę, równocześnie wciskając w rączkę banknot.

— Może panienka zechce oddać pani mój bilet.

Kokieteryjna główka w białym czepeczku znikła za drzwiami, by po kilku minutach zjawić się z powrotem z czarującym uśmieszkiem na ustach:

— Jaśnie pani prosi.

I przepuściwszy gościa do wnętrza, wskazała mu salon na prawo.