Wstrzymała go gestem ręki.
— Miałabym do pana małą prośbę.
— Słucham panią.
— Proszę przeczytać list teraz przy mnie. Może treść jego wymagać będzie natychmiastowej odpowiedzi.
Spojrzał na nią zdumiony.
Czyżby znała treść listu?
Pani Amelia lekko zarumieniła się pod tym spojrzeniem.
— Nie — odparła z zakłopotaniem — to nie to, co pan przypuszcza. Proszę, niech pan usiądzie i przeczyta. Ja tymczasem zajmę się czym innym.
I ze źle udawaną obojętnością zaczęła przerzucać kartki jednej z książek na stole.
Pomian usłuchał i, wyjąwszy list, przez chwilę przypatrywał mu się z zajęciem. Na białej, zwykłego formatu kopercie, starannie opieczętowanej, z lewej strony widniał adres, nakreślony znaną mu ręką o zdecydowanym charakterze. Po chwali wahania rozłamał pieczęcie i zaczął czytał: