— Tamten dzwon czwarty, najbliższy ściany północnej, nazywa się Mnichem Morskim. Jest jak gdyby ucieleśnioną w spiżu larwą141 Gehenny.
— Słowa twoje ciemne.
— Biada klasztorowi, gdy on zadzwoni.
Agnieszka ze zdumieniem zauważyła nagłą zmianę na zwykle pogodnej twarzy siostry; przeciągały teraz po niej zwodne światła lęku i obłędu. Dzwonniczka pochyliła się ku niej i mówiła szeptem:
— Między starszymi naszej kongregacji utrzymuje się wiara, że głos tego dzwonu zapowiada rychłą śmierć ksieni lub zdradza ciężki grzech jednej z nas. Jak długo jestem tu wieżniczką, nigdy jeszcze ręka moja nie wprawiła w ruch jego serca. Przeklęty to intruz.
— To przesąd nielicujący ze świętością tego miejsca; nie powinnaś, siostro, dawać do siebie przystępu podobnym baśniom.
— Młoda jeszcze jesteś, siostro, młoda i niedoświadczona; i my nie jesteśmy bezpieczne przed atakami sił nieczystych.
— Dlaczego właściwie nazwano dzwon Mnichem Morskim?
— Sam on ci to wyjaśni. Spójrz na tę wypukłorzeźbę figuralną na jego ścianie.
Agnieszka, wspiąwszy się na palce, ujrzała na zzieleniałym od grynszpanu boku dzwonu dziwaczny relief. Postać na pół ludzka, na pół zwierzęca wyobrażała mnicha w habicie z kapturem odrzuconym na tył potwornej głowy podobnej do łba ryby — głowacza; ten łeb miał mniszą tonsurę. W miejsce rąk wypadały z boków dwie potężne, zakończone hakami płetwy a wychylające się spod habitu piersi okrywał łuskowaty pancerz.