— Mam je tu przy sobie; proszę: oto są.
I wydobywszy z zanadrza wincerady224 plik papierów związanych sznurkiem, podał je kapitanowi. Warmski przeglądnął uważnie, schował do kieszeni napierśnej i powstając od stołu, rzekł:
— Załatwimy rzecz przed objażdżką. Gdzie wyznaczyłeś punkt zborny naszym ludziom?
— Na pokładzie „Królewny Hanki” w awanporcie225.
— A zatem w drogę.
Zapłacili i wyszli. Była już dziesiąta. Minęli linię przystani rybackiej w zakątku między dzielnicą maszopską a molem południowym i weszli na betonowy bulwar nabrzeża.
— Gdzie nas oczekuje „Rybitwa”? — zapytał po drodze Warmski.
— Przycumowana do pachołków w połowie mola, niedaleko żurawia.
— A tamci?
— Nie rozumiem, panie kapitanie.