— Wszystko w porządku — odparł Stogryn przykładając rękę do czapki — zaraz obliczę należytość20 i wystawię bilet.
W parę minut potem znów pozostali sami. Inspektor zdjął płaszcz i rozpiął parę guzików przy obcisłej urzędowej bluzie.
— Gorąco tu jak w łaźni — tłumaczył się, pochylając twarz ku oknu, by zaczerpnąć powietrza.
— Rzeczywiście — przyznał towarzysz. — Lepiej może było jechać w stroju cywilnym; mundur zbyt krępuje swobodę ruchów.
— Niestety. Nie mogłem inaczej. Jadę w sprawie urzędowej.
— Ach, tak.
— Przykra misja — objaśnił po chwili. — Jako rzeczoznawca muszę wydać opinię w sprawie niebezpiecznego sabotażu, który zdarzył się wczoraj pod Lesznem.
— Istotnie niemiła historia.
— Tym bardziej, że poza sprawcą głównym stoi, zdaje się, kilku innych, i to prawdopodobnie sami kolejarze. Wśród funkcjonariuszy stacyjnych podobno nastrój dla władz nader nieprzychylny.
— Należy być ostrożnym — zauważył Zabrzeski.