— Proszę pani — do kogo właściwie należą owe wygrane pieniądze?
— Do pana. Odda mi pan trzy tysiące — z potrąceniem za wino i bilet w windzie.
— No nie. Takim znowu łapserdakiem nie jestem.
— Ja nie potrzebuję tych pieniędzy.
— A gdzie pani właściwie mieszka?
— Hotel Suisse.
— I długo tu pani myśli zabawić?
— Nie wiem. To nie zależy ode mnie.
— Bo widzi pani...
— Cóż tam nowego?