— A nie widziałaś, żeby tak dużo przegrywał, wygrywał?
— Nie myślę, żeby on grywał z byle kanalią w karty. W ruletę to grywał.
— Co, ruleta! Ruleta — to dla mopsików strzyżonych i kózek angorskich, żeby się czymś wzruszały. A ty mówisz dobrze po francusku?
— Cóż za skoki myślowe! Mówię po francusku.
— A po angielsku?
— Nie umiem ani słowa.
— A może byś się tak nauczyła?
— Od razu, w parę dni, co?
— Bo ja, uważaj, potrzebuję. To, że mówisz dobrze po francusku, uwolni mię od łajdaka.
— Od kogoś z przyjaciół?