— A choćbyś była złudzeniem ciemności, witaj, maro, co mię pozdrawiasz...
— Piękny!
— Kto-ś jest?
— Poprzysiąż mi wiarę wieczną, miłość wieczną, a ja w zamian kuny twoje rozłamię.
Szeptane, zimne, przemądrzałe słowo:
— Rozerwij kuny, bym ci uwierzył.
— Dam ci w rękę twój własny miecz.
— Ktośkolwiek jest — daj koncerz!
— Poprzysiąż mi wiarę wieczną, miłość wieczną.
— Ktośkolwiek jest, przysięgam ci wiarę wieczną, jeno mię puść.