— Nie mędrkuj, bo to nie twoja sprawa. Skrzywdziłem cię kiedy?
— Czy ja ta wiem, kto mnie krzywdził. Juści nie.
— Lepiej mi warzy jakiej ugotuj. Mięsa kawałek smażonego...
Stary kucharz boleśnie westchnął.
— Kucharz ci ja, kucharz... Skończy się toto kiedy?
— Tylko bez jęków! — Skończy się — rzekł twardo Brynicki.
— Państwa nie ma. Wieści też ta jakiej o nich?
— Nic nie wiem. W lesie tylko świerki szumią, a wieści żadnych nie słychać.
Brynicki kiwnął palcem na Szczepana i przywołał go blisko do siebie. Obadwaj poszli do sieni i tam rządca zaczął głośno szeptać kucharzowi do ucha:
— Co to za jeden ten, co tu leży?