— A do księdza pójść?

— A możesz pójść i do księdza.

To poszła i do księdza pirsze, bo ta zawsze pirsze Bogu jak komu jinszému. A ksiądz mówi:

— Dziecko, straciłaś syna, ale duszy ni możesz stracić. Tego grosza szatańskiego nie ruszaj, ani jednego dukata! Na bidnych rozdaj!

Posła do tego mundrego starego cłowieka do lasu. A on mówi tak:

— Dobrze ci ksiądz pedzioł. Jag byś jeden grosz użyła, to już twój syn przepadnie na wieki amen. Ale ty musisz cały rok o niém myśleć i pamintać. Jag do ty pory pracowałaś uczciwie, tak pracować. I pomágać chorym, bidnem. A za rok, jak sie otworzy ta jama, musis pilnować, to mász być przygotowaná. Te dukaty cisnąć do ty dziury, a Jaśka złapać za ręke ji wyciungnuńć.

I tak też kobita robiła. Cały rok pracowała, pomogała nawet tym, co se nie radzili, za nich robote odrobiała i tylko myśla[ł]a o swojim Jaśku. Nawet jo nieroz co bądź do myśli przychodziło, bo niektórzy byli tacy bidni, ni miéli nawet na chodáka, na nic. Myśli, wzięłaby ty jednego dukata, da[ł]a takiemu, ale ni wolno tych dukatów rusać ani jednego. I sie nie przyznawała do nikogo, że te dukaty są.

A już jak naszed najwiékszy dziéń [...], to, aż zabrała, żeby na te poszła do siana, bo ona sie troche rozerwie tam pod tym lasém. A ona tylko myślała, jak tam tego Jaśka swojego wydostać. I wceśnij jeszcze poszła te dukaty w zápaske zawiąza[ł]a, żeby juz gotowe do wzięciá były. I co dziéń w samo południe mówiła, że tak sie cosik nie bardzo [czuje], musi do lasa, a baby myślały, że za swojom potrzebom jiść. Lotałá patrzyć.

I którysi dzień patrzy, a dziura otwartá! Więc ona hapła za ten fartuch z tymi dukatami, buch! do ty dziury i sama skocyła. Patrzy, a Jasiek se siedzi i se dali przewráca dukaty. Złapała chłopoka za ręke, a on cało gość10 dukatów mo. Wywaliła mu ty piniądze z gości, wydarła do na wirzch, a dziura sie zamkła. I odzyskała swój największy skarb na ziemi.

Komentarz