— Wielki Boże! Któż je przejął?

— Osądź mą boleść: do owego dnia, w którym ujrzałem cię w katedrze, nie wiedziałem nawet, czy żyjesz.

— Bóg mi uczynił tę łaskę, że pozwolił mi zrozumieć, jak bardzo grzeszyłam wobec niego, wobec dzieci, męża — podjęła pani de Rênal. — Nigdy mnie nie kochał tak, jak myślałam wówczas, że ty mnie kochasz...

Julian rzucił się w jej ramiona, zupełnie bezwiednie, nie panując nad sobą. Ale pani de Rênal odepchnęła go i mówiła:

— Czcigodny mój pasterz, ksiądz Chélan, przedstawił mi, że, zaślubiając pana de Rênal, oddałam mu wszystkie me uczucia, nawet te, których nie znałam i których nie doświadczyłam nigdy przed tą nieszczęsną miłością... Odkąd złożyłam w ofierze owe tak drogie mi listy, życie płynęło mi jeśli nie szczęśliwie, to przynajmniej spokojnie. Nie mąć mi go, bądź mi przyjacielem, najlepszym przyjacielem. — (Julian okrywał jej ręce pocałunkami, czuła, że płacze jeszcze). — Nie płacz, taką mi robisz przykrość... Powiedz mi teraz ty, co robiłeś. — (Julian nie mógł mówić). — Chcę wiedzieć, jak tam żyłeś w seminarium — powtórzyła — potem pójdziesz.

Nie zastanawiając się, co mówi, Julian opowiedział zawiści i intrygi, z jakimi się spotkał zrazu, a potem jak od czasu nominacji życie jego ułożyło się spokojniej.

— Wówczas — dodał — po długim milczeniu, którym zapewne chciałaś mi okazać to, co aż nadto widzę dzisiaj, że mnie nie kochasz i że ci jestem już obojętny... — (Pani de Rênal ścisnęła go za rękę) — przesłałaś mi pięćset franków.

— Nigdy — rzekła pani de Rênal.

— List datowany był z Paryża i podpisany Paweł Sorel, aby zmylić podejrzenia.

Wszczęła się dyskusja o możliwym pochodzeniu tego listu. Nastrój zmienił się. Bezwiednie pani de Rênal i Julian porzucili ton uroczysty, wrócili do tkliwej przyjaźni. Nie widzieli się, tak było ciemno, ale głos wyrażał wszystko. Julian objął ramieniem przyjaciółkę; gest ten krył w sobie wiele niebezpieczeństw. Próbowała usunąć ramię Juliana, który wcale zręcznie starał się ją zagadać jakimś szczegółem. O ramieniu zapomniano, zostało, jak było.