....................................................

Wtem licho wniosło zająca,

Wkradł się między zagony

Gość nieproszony,

Młode listki skubał z rzepy,

Zjadał sałatę, kapustę,

Z kory poogryzał szczepy

I wszelką czynił rozpustę.

Tropił ogrodnik i ścigał natręta;

Lecz gdy mu wreszcie konceptu nie stało,