Przed jaśnie pana rzecz wytoczył całą.

„Ten rabuś — rzecze — ta bestia przeklęta,

Już mi kością w gardle stoi;

Jak wąż umyka spod kija,

Wszystkie zasadzki omija

I kamienia się nie boi:

Istny diabeł, nie zając. — „Skończą się te psoty —

Odrzekł jaśnie pan łaskawie.

Diabeł nie diabeł, ja mu łaźnię sprawię.

Niech no mój Doskocz weźmie go w obroty,