Pije zdrowie Małgosi, ojca jegomości,
A na dziedzińcu hula służalców gromada.
Chrupią owies rumaki, charty gryzą kości
„Na koń! — pan krzyknął; i myśliwców rzesza
Z wrzaskiem i śmiechem do sadu pośpiesza.
Hejże za kotem tędy i owędy:
Tratują krzewy i grzędy.
....................................................
...Ogrodnik został sam wśród sadu
I łamiąc ręce oblicza swe straty: